Parafia pw. św. Józefa Kalasancjusza w Rzeszowie - Ojcowie Pijarzy

“SŁOWO” LEKTORA SŁOWA BOŻEGO

VI NIEDZIELA WIELKANOCNA, ROK B

EWANGELIA (J 15,9-17)

Przykazanie miłości

Jezus powiedział do swoich uczniów:
„Jak Mnie umiłował Ojciec, tak i Ja was umiłowałem. Wytrwajcie w miłości mojej! Jeśli będziecie zachowywać moje przykazania, będziecie trwać w miłości mojej, tak jak Ja zachowałem przykazania Ojca mego i trwam w Jego miłości.
To wam powiedziałem, aby radość moja w was była i aby radość wasza była pełna.
To jest moje przykazanie, abyście się wzajemnie miłowali, tak jak Ja was umiłowałem. Nikt nie ma większej miłości od tej, gdy ktoś życie swoje oddaje za przyjaciół swoich.
Wy jesteście przyjaciółmi moimi, jeżeli czynicie to, co wam przykazuję. Już was nie nazywani sługami, bo sługa nie wie, co czyni pan jego, ale nazwałem was przyjaciółmi, albowiem oznajmiłem wam wszystko, co usłyszałem od Ojca mego.
Nie wyście Mnie wybrali, ale Ja was wybrałem i przeznaczyłem was na to, abyście szli i owoc przynosili i by owoc wasz trwał, aby wszystko dał wam Ojciec, o cokolwiek Go prosicie w imię moje.
To wam przykazuję, abyście się wzajemnie miło wali”.

ROZWAŻANIE:

“WYBRANIEC”
Pan Jezus kontynuuje dziś swoją myśl o winorośli, o której mówił w poprzednią niedzielę i znowu zaprasza mnie do trwania – do trwania w Jego miłości. Zadanie to wydaje się łatwe, bo ludzkie trwanie nie wymaga zbyt dużego wysiłku. Trwanie można porównać do bezczynności, do „nicnierobienia”. Któż by nie chciał trwać w miłości samego Boga? Jednak Jezus stawia mi warunek – daje mi przykazanie. „To jest moje przykazanie, abyście się wzajemnie miłowali, tak jak Ja was umiłowałem. ” Kiedy słyszę słowo „przykazanie” moje myśli wracają dwa rozdziały wcześniej, do momentu, zanim Jezus zaczął dzielić się swoją nauką o winorośli, kiedy w Wieczerniku Mistrz wstał od stołu i zaczął uczniom umywać nogi. Ten znak Kościół powtarza w każdy Wielki Czwartek w liturgii nazwanej „Mandatum”, czyli właśnie „przykazanie”. Jezus wezwał Apostołów do wypełnienia przykazania służby… Ale dzisiaj Jezus chce ode mnie czegoś więcej… On powołuje mnie, wybiera mnie do tego, by służyć nie tylko w Wielki Czwartek, by służyć moim braciom i siostrom nie tylko okazjonalnie, od „wielkiego dzwonu”, ale przez całe życie! Dzisiaj Jezus wybiera mnie, bym wstał od zastawionego i bezpiecznego stołu, przepasał się i kochał drugiego człowieka, tak jak on ukochał mnie. Dzisiaj Jezus wybiera mnie, bym oddał swoje życie za swoich przyjaciół. Bo prawdziwej miłości nic nie powstrzyma, daje się cała! Bezgranicznie! Dzisiaj Jezus wybiera mnie, bym oddał swój czas, swoje zdrowie, swoje siły, swoją wolę, swoje racje, swój dobrobyt, swoje „ja” dla drugiego… za drugiego człowieka. Banalne? Ile razy już to słyszałem? „Idź i kochaj…” „Ameryki nie odkryłem”… Ale jak to wygląda w ciągu zwykłego, szarego dnia? Wśród bliskich, którzy są ze mną, do których już się przyzwyczaiłem…
Tydzień temu Jezus zaprosił mnie do głębszego spojrzenia na relację „ja- Bóg”. Dzisiaj Jezus wybiera mnie, bym przyglądnął się bliżej relacjom „ja – drugi człowiek”. Kiedy moja miłość względem drugiego człowieka będzie „taka, jaka ma być”? Wtedy, kiedy będę TRWAŁ w krzewie winorośli, kiedy będę TRWAŁ w miłości Jezusa. Tylko wtedy będę przynosił dobre i TRWAŁE owoce, jeśli będę czerpał hektolitrami wodę życia z głównego krzewu – z Jezusa.
Z trwania w miłości Jezusa wynikają nie tylko dobre relacje z ludźmi, ale także zdrowa relacja do samego siebie. „(…)aby mój Ojciec dał wam wszystko, o co Go poprosicie w moje imię”. Bóg da mi wszystko, o co go poproszę! Ale TYLKO wtedy, kiedy będę bezgranicznie zanurzony w Jego miłości! TYLKO wtedy, kiedy będę patrzył na samego siebie oczami Boga… Skoro będę patrzył oczami Boga, to będę wiedział, czego tak naprawdę mi potrzeba i oto będę prosił…
Dużo pracy przede mną… TRWANIE samo się nie zrobi…

Damian Ruszel